Jeste saby, stworzycielu. Zwyka kupa z misa i koci. Czy wiesz, jak atwo si palisz? Twe miasta obrcono w popi, a armi obnaono. Zniszczone, przez to co tak bardzo starae si powstrzyma. Bdziemy rozkoszowa si waszymi krzykami. Bd one odbija si echem w naszym umyle, kiedy bdziemy patrze, jak twoi ludzie gin w pomieniach. Nikt nie bdzie Ci pamita, nikt nie bdzie nawet wiedzia, e kiedy istniae.